RECENZJA: Kiinde Foodii – czyli przysmaki do wyciśnięcia!

Co takiego jest w tych tubkach, że dzieci je aż tak uwielbiają? Odrobina musu warzywnego lub owocowego, nic specjalnego, a wciągają to praktycznie na jednym oddechu. Oddają później wyciśnięte do granic możliwości opakowanie i z pretensją w głosie mówią ‚Nie ma!’, oczekując na kolejną tubkę.
Najczęściej sięgałam po nie w podróży lub na spacerze, kiedy to nie ma możliwości umycia rączek, które kleją się od (dziwnego pochodzenia) brudu. Jest to w miarę zdrowa przekąska, którą fajnie mieć pod ręką, a w dodatku całkiem smaczna.

Miłym zrządzeniem losu w moje ręce wpadła alternatywa dla kupnych musów, czyli Kiinde Foodii.

Kiinde Foodii w akcji

 Kiinde Twist – karmienie mlekiem mamy

Kiinde to amerykańska firma, która opracowała innowacyjny sposób karmienia maluszków mlekiem mamy, który ogranicza przelewanie pokarmu z jednego pojemnika do drugiego, tzw. Kiinde Twist. Cały myk polega na specjalnych jednorazowych woreczkach, do których bezpośrednio odciągamy pokarm, które można szczelnie zamknąć i przechowywać w lodówce, a na koniec podgrzać i zamontować w butelkę. I voilà!
Osobiście należę do zwolenniczek karmienia piersią, ale zdaję sobie sprawę, że życie płata nam różne figle i nie zawsze bywa tak różowo, jak chcemy. Sądzę, że system Kiinde brzmi całkiem przyjemnie, bo unikamy ciągłego mycia i wyparzania butelek, jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że generujemy znów sporą kupkę odpadów.

kiinde.pl

Kiinde Foodii – czas na przecierowe przekąski

Ponieważ Igi to już 1,5 roczny brzdąc, co potrafi zjeść tyle, co dorosły chłop, w oko wpadł mi drugi produkt firmy Kiinde – system do przechowywania i podawania przecierowych przekąsek, czyli Kiinde Foodii. Znów pomysł opiera się na jednorazowych woreczkach Twist, ale tym razem możemy podłączyć do niego końcówkę Snack Spouts, czyli taką jak w kupnych tubkach z musami.
A do woreczków wlewamy co nam się żywnie podoba: mus owocowy, zupę krem z brokułów, czy  wreszcie zblenderowaną owsiankę. I tak zostanie wciągnięte bez opamiętania do ostatniej kropi.

kiinde.pl

 Kiinde u Lisiej Mamy

U nas system Kiinde Foodii sprawdza się w każdej sytuacji, zarówno na spacerze, w podróży, jak i przekąska w domu. W domu jest o tyle wygodniej, że po zjedzeniu jednej tubki, można od razu dolewać do niej kolejne porcje. Fajne jest to, że wiem, co podaję synkowi. A ja lubię robić wszystko sama i jakoś te gotowce ze sklepów mnie nie przekonują.

A teraz kwestia cen:
– zwykły mus w tubce kosztuje od 3zł (w promocji) do 6zł, pojemność zwykle ok. 80ml
– zestaw Kiinde Foodii to koszt 100zł, w skład wchodzą bidon (dla mnie rzecz zbędna, ponieważ mus przelewam bezpośrednio z dzbanka blendera), silikonowa łyżeczka (znów zbędna), dwie końcówki do przekąsek (wielorazowe, nadają się do mycia w zmywarce) oraz 10 jednorazowych woreczków o pojemności 175ml (lisia natura podpowiada mi, żeby nie wyrzucać woreczków po jednym użyciu, tylko dokładnie je umyć, wysuszyć i użyć ponownie – i dają radę!).
– własny zestaw minimalistyczny to 71zł, czyli osobno kupione woreczki (20 sztuk) oraz 2 końcówki do przekąsek. Same woreczki kosztują 43zł, a więc jeden woreczek to koszt 2,15zł.

Kiinde Foodii Starter Kit



Nam system Foodii bardzo pasuje – jest zdrowo, szybko i wygodnie. Ignaś uwielbia tego rodzaju przekąski i smakują mu one bardziej niż pite z kubeczka, czy przez słomkę. Ratują nam skórę na spacerze, czy podczas wyjazdu. Polecam fanom wyciskania musu z tubek i niejadkom, gdyż w musie przemycić można wiele ciekawych i wartościowych smakołyków.

Przygotowujemy owoce na mus

Blenderujemy i przelewamy do woreczka Twist

Zakręcamy i gotowe!