Przygoda z dynią

Sezon na dynie trwa w najlepsze!


 Dynia przywędrowała do nas z działki ignasiowej Babci – ignasiowy Pradziadek posadził dynie specjalnie dla prawnuka, także nie mogłam tego przemilczeć i muszę tu się pochwalić!

Najpierw urządziłam mini sesję zdjęciową z cudnymi ozdobami od Wiewiórka i Spółka – służą nam już drugi rok z rzędu 🙂

Gdy Ignaś zasnął, ignasiowy Tato pociachał dynię na kawałki, po czym upiekliśmy ją w piekarniku. Gdy przestygła zbziumowałam większość blenderem i zawekowałam w małe słoiczki.

Dziś na drugie śniadanie po raz kolejny były naleśniki (mąka jaglana i pszenna pełnoziarnista, mielone siemię lniane, amarantus ekspandowany, woda) z musem dynia+prażone jabłko+gruszka+mus ze śliwek (z tego przepisu).

W głowie mam pełno pomysłów jak wykorzystać pieczoną dynię i już ślinka leci mi na samą myśl o tych delicjach, które na nas czekają 🙂