29 TŻ: do startu, gotowi, start!

 Ostatnie dni mocno dały nam w kość – ząbkowanie, nieprzespane noce, nieprzespane dnie. Nie chcę zapeszać, ale chyba na szczęście powoli wychodzimy już z tego skoku rozwojowego, czy co to było. I tu mamy miłą niespodziankę!

Ignasiek zrobił się super mobilny! To nie jest raczkowanie, ale ma swój sposób na to, żeby dostać się z jedno końca pokoju do drugiego. Wysoko podnosi tyłek, odpycha się nogami, ale głowa wciąż szura po ziemi. Odpycha się od napotkanych przedmiotów, turla na boki i wokół własnej osi. Miło popatrzeć jak dobrze sobie radzi, choć nie spuszczamy go teraz z oka.

Ignasio ma też swój kojec do którego wkładam go, gdy np. chcę wyjść do toalety. Gdybym zostawiła go na ziemi mógłby pójść za mną… 😉 A kojec to świetna sprawa, bo sadzam w nim Ignasia i nawet jak spadnie to i tak ma miękki materacyk i siatkę wokół.

Tak, sadzam Ignasia, a ten bez problemu sam siedzi i zajmuje się swoimi sprawami! Odkryłam to, gdy ostatnio na spacerze strasznie płakał mi w wózku, ja nie miałam chusty, a nie mogłam wziąć go na ręce. Posadziłam go na chwilę, Ignasio załapał się barierki i z uśmiechem na ustach dotarliśmy do domu. Teraz na spacerze zawsze choć przez chwilę sadzam go pionowo, bo cały świat tak go interesuje, że nie akceptuje totalnie leżenia w spacerówce. Ani się obejrzeć a będzie sam siadał, o tak!! 🙂

I ulubione słowo tego tygodnia to ‚nie’. Powtarza je sobie mieląc językiem ‚nie, nie, nie, nie’. Czasem mówi ‚haj!’ i ‚daj!’ 🙂

Pokój Ignasia to po prostu strzał w dziesiątkę! Śpi w nim bez problemu, z chęcią bawi się na ziemi i jest tam dla niego dużo miejsca. Wszystkie ignasiowe graty są w jednym miejscu, a nie jak wcześniej rozrzucone po całym mieszkaniu. Jesteśmy strasznie szczęśliwi, że się wreszcie zdecydowaliśmy na ten pokoik <3

A tu migawki z Gdyni, ale było wietrznie!