RECENZJA: dzienniczek Maluszka Czas

Maluszka Czas to dzienniczek dla młodych rodziców, w którym można zapisywać czas karmienia i spania noworodka, zmiany pieluch czy kąpiel.

Maluszka czas – Plan aktywności dzień po dniu

Lubię mieć wszystko uporządkowane w jednym miejscu. Jeszcze będąc w ciąży szukałam kalendarzyka, który pomógłby mi ogarnąć te pierwsze tygodnie z noworodkiem. Wybór padł na ‚Maluszka czas’ wydawnictwa Sierra Madre w cenie 30zł (>>>KLIK<<<). Dziś zapisałam ostatnią kartkę w dzienniczku, postanowiłam więc napisać o nim krótką recenzję.

‚Maluszka czas’ to bardzo ładnie wydany notes kołowy, który podzielony został na 3 części: ‚Dzień i noc maluszka’, ‚Niezbędnik mamy’ oraz ‚Notes’. Jak widać na zdjęciach mamy osobną stronę na dzień (od godz. 6 do 18) oraz na noc (od 18 do 6), a na każdej z nich notować możemy czas trwania snu noworodka, karmienie, zmianę pieluchy i zabawy.

Przykładowy dzień opisany w kalendarzyku



Lisia Mama lubi:

– dzienniczek jest przejrzysty, łatwy do prowadzenia i bardzo czytelny,

– kolumna z karmieniem piersią podzielona jest na ‚prawą’ i ‚lewą’. Jest to bardzo wygodne i szybko pozwala ocenić z której strony teraz mam karmić i kiedy prawdopodobnie synek zgłodnieje.

– ‚Niezbędnik Mamy‚ to prawdziwy niezbędnik! Rzadko kiedy korzystam z dodatków, które dołączone są do kalendarzy. W tym wypadku zaglądałam do niego bardzo często. Oprócz ciekawie rozpisanego rozwoju dziecka miesiąc po miesiącu jest też opis skoków rozwojowych, co bardzo pomogło zrozumieć mi mojego synka w trudnych dniach, kiedy płakał bez większego powodu (przynajmniej dla mnie).

estetyka – dzienniczek jest bardzo ładnie wydany, trafia do mnie ten dobór kolorów 🙂

poręczność – twarda oprawa i niewielki format sprawia, że nie ma problemu z zabraniem ze sobą dzienniczka na dłuższy spacer lub wyjazd.

– w przyszłości będzie stanowił ładną pamiątkę. Ja zapisywałam w nim ważne momenty w życiu mojego synka (np. szczepienia i wagę), jak i te mniej ważne, ale miłe do wspominania z perspektywy czasu (np. pierwsza burza, czy pierwsza daleka wyprawa).

Przykładowy dzień w ‚Maluszka czas – Plan aktywności dzień po dniu’

Wady:

– już na pierwszy rzut oka nie spodobało mi się rozdział dnia i nocy. Wolałabym mieć dzień i noc z jednego dnia widoczny przy otwarciu kalendarza (to jest dzień po lewej, a noc po prawej). Po kilku dniach przywykłam do takiego rozkładu, ale było to dla mnie mało intuicyjne.

– na okładce widnieje napis ‚0-12 miesięcy’. Wiem, że to niezbyt mądre z mojej strony, bo kalendarzyk jest cienki, ale myślałam, że starczy mi on właśnie na pierwszych 12 miesięcy życia mojego synka. Jest w nim miejsce jedynie na 72 dni. W sumie jest to dość wystarczająca ilość kartek, bo już teraz czujemy się coraz pewniej ze sobą i nie muszę zapisywać każdej kupki. Ale smutek, że nie starczy nawet na pierwsze 3 miesiące pozostał.

– wydaje mi się, że dzienniczek kierowany jest głównie do młodych rodziców. W związku z tym część kolumn do uzupełniania jest nieprzydatna. Np. ‚zabawa’ – w co się bawić z 15-to dniowym noworodkiem? Nie korzystałam też z miejsca na ‚uwagi’, ‚alergie’, ‚do kupienia’. Nie wypełniałam daty na stronie z nocą, bo prowadziłam kalendarzyk regularnie. A ponieważ karmiłam tylko piersią, rubryczki z ‚pokarmem’ też były puste. Nie obliczałam ‚sumy’ czasu spania ani karmienia. W sumie sam sen też rzadko kiedy zaznaczałam 🙂 Może nie jestem taka dokładna jak inne mamy, ale dla mnie sporo miejsca było zbędnego.

Podsumowanie:

Bardzo przydatna książeczka dla młodych rodziców, która pozwoli czuć się pewnie w nowej roli.

Kalendarzyk będzie bardzo miłą pamiątką w przyszłości. Już teraz z rozczuleniem przeglądam pierwsze strony ‚O rany, jak często karmiłam Igusia!’, ‚O, wtedy pierwszy raz odwiedziła nas ciocia Milenka’ itp. 🙂 Przyznam, że zrobiło mi się smutno, jak uświadomiłam sobie, że to już ostatnia strona. I co teraz? Gdzie ja będę wszystko notować? 🙂

Tymczasem szukam jakiejś ciekawej aplikacji na telefon, gdzie mogłabym zaznaczać karmienia Igusia. Słyszałam też o bransoletkach, które przekłada się z ręki na rękę, w zależności z której strony się karmiło. Ja na razie wykorzystuję związaną naprędce gumkę, ale przydałoby się coś bardziej wyjściowego 🙂