9 TŻ: przekraczamy Wisłę!

Czas leci jak szalony, a Ignaś rośnie jak na drożdżach. Dziewiąty tydzień życia kończymy z wagą 5,8 kg, cieszę się, że Maluch ładnie rośnie. A na swoją wagę po świątecznym jedzeniu wolę na razie nie patrzeć 😉

Ignasio ma 9 tygodni


Trochę obawiałam się świąt w tym roku. Ignaś nie podróżuje z nami autem, a tu nagle taka daleka droga do dziadków na święta. Na szczęście Ignaś jeszcze w Gdańsku zasnął i spał całą drogę do Malborka. Pierwszy raz zabraliśmy go na drugą stronę Wisły (dziadek kazał zanotować to jako ważne wydarzenie w życiu wnuka ;).

Ignasio z babciami

Obiadek na działeczce

Igi odwiedził domek i działeczkę babci Joasi oraz domek dziadków. Pogoda była cudna, dużo spacerowaliśmy w okolicach zamku i nad Nogatem. Ignaś przez pierwsze dwa dni miał przepyszny humorek, dużo się uśmiechał i gruchał (‚a uuu’, ‚a guuu’, ‚ałłł’, ‚eeee’) w najlepsze rozczulając bliższą i dalszą rodzinę. Mi też udało się nieco odpocząć, bo każdy chciał ponosić Maluszka na rękach. Ostatniego dnia jednak Ignaś był płaczliwy i droga powrotna do domku była już nieco trudniejsza. Ignaś, jak każdy z nas, nie lubi stać w korkach i dobitnie dawał nam o tym znać. Wydaje mi się, że mógł być już zmęczony natłokiem wrażeń i nowych osób, które koniecznie chciały go ponosić i wciąż go zagadywały 🙂

Zmiana pieluchy na działeczce

Mimo, że święta minęły mi w tym roku niesamowicie szybko, to uważam, że dla Ignasia trzy dni świąt były wystarczające. Teraz będziemy wracać do naszej domowej rutyny 🙂

Bo z babcią śmiesznie jest!

Jeszcze przed wyjazdem na święta odbyłam swoją pierwszą rozmowę telefoniczną z Ignasiem. Jak zwykle szczebiotałam do telefonu, ale tym razem to nie był monolog – usłyszałam słodziutkie ‚aaa guuuuu!’, które rozczuliło mnie do granic możliwości 🙂

Świąteczne spacery